[ Stowarzyszenie Architektów Polskich - Oddział Białystok ]
LIST OTWARTY PREZESA SARP ODDZIAŁ W BIAŁYMSTOKU
')"/>
')"/>
')"/>
')"/>
')"/>
Mały kościółek w Paproci Dużej dodano: 2007-05-25 17:59:20

W miejscowości Paproć Duża k/Andrzejewa (woj. mazowieckie) znajduje się kościół filialny, murowany pw. Miłosierdzia Bożego zbudowany w latach 1994-1998 staraniem ks. prob. J. Mierzejewskiego. Autorami projektu restytucji kościoła są architekci Barbara Miron-Kaczyńska i Janusz Kaczyński przy współudziale konstruktora Jerzego Firańczyka. Projekt wykonano w latach 1991-92. Inspiracją formalną była jedyna zachowana fotografia rozebranego w latach sześćdziesiątych XX wieku murowanego, historycznego ewangelickiego zboru. Istotne były też przekazy i opisy ustne mieszkańców pamiętających świątynię, czas jej rozbiórki i sprzedaży cegły. Nowy kościół został zaprojektowany i zbudowany z dostosowaniem do funkcji świątyni obrządku rzymsko-kaltolickiego.   
Ciekawostką jest to, że w światyni tej, wówczas ewangelickim zborze, w okresie międzywojnia, nasz Marszałek - Józef Piłsudski wziął ślub ze swoja drugą małżonką. Sama wieś jest ciekwaostką: założona gdzieś w końcu XVIII wieku jako Konigshuld przez osadników niemieckich na planie koła o średnicy ca 300m. Kościół w środku, a chałupy na zewnątrz po obwodzie. Z koła odchodzi promieniście osiem dróg do kolejnych osad (widać na zdjęciach satelitarnych dostępnych w internecie). Wieżę koscioła (w środku geometrycznym koła) widać z perspektywy każdej z dróg. Warto tam zajrzeć - wrażenie jest niesamowite. Ujęcia fotograficzne są robione z tego "ronda" wokół kościoła.   

 

Projektowanie kościoła wspomina Janusz Kaczyński:
Projekt powstał z inspiracji naszego przyjaciela - historyka sztuki Adama Dolistowskiego. Otóż do Adama Dolistowskiego - wówczas redaktora naczelnego jednego z białostockich periodyków kulturalnych pt. Plus - gdziś z początkiem demokracji, na początku lat dziewięćdziesiątych zawitał Sołtys wsi Paproć Duża - pan Łuniewski. Jego przejmującą opowieść Adam zawarł w artykule "Wielki grzech Paproci Dużej" (Plus, nr 11, 24XI1990). Opisał dziwną historię wsi i paprockiej świątyni oraz klątwę ciążącą na osadzie - straszące po zmierzchu bezokie indory. "Kiedy tylko zapadał zmierzch przychodziły indory. Długi rząd prześladujących ptaków. W ciągu dnia nikt nigdzie ich nie widział, lecz w mroku ruszysz się - szły, dokądkolwiek pójdziesz - szły, nie odstepowały. Żeby jeszcze cokolwiek z oczu im patrzyło. Zamiast oczu - jamy, w których nie dostrzegało się dna, a gdy tylko padło odrobinę światła - płyneła krew, nieprzerwaną strugą i ciągle, jakby krwi w tych ptakach nie miało zabraknąć. Cały czas jęczały, ale nie jak indory, inaczej, może jak dzieci albo jak starcy, którym już tchu brakowało do życia...".  
Trzeba przeszłość naprawić - rzekł Sołtys Łuniewski. W Paproci stanąć musi kościół, taki jak był, żeby grzeszna historia raz na zawsze się skończyła. I to był początek naszej przygody w Paproci Dużej.    
       

 

Potem było wyświęcenie kamienia węgielnego, konsekracja kościoła, wspólna modlitwa za ...projektantów i... indory znikneły z Paproci Dużej. W światyni wiszą nepowtarzalne - rysowane pastelami stacje Męki Pańskiej autorstwa naszego kolegi architekta Krzysztofa Sarny. W postaciach na kilku stacjach można się doszukać także twarzy i sylwetki architekta światyni. To przypadek? (ian)